Antyspam
ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
komentowane oceniane czytane

Razem od 65 lat

› Społeczeństwo› Dla seniorów ponad rok temu    12.08.2015
Joanna Miśkowiak
komentarzy 0 ocen 6 / 100%
A A A
 fot. Joanna Miśkowiak

Marta i Albin Duda z Jezior obchodzili niedawno 65-rocznicę ślubu. Zdradzają, że udało im się tyle lat przeżyć razem w zgodzie, bo starali się po prostu być dobrymi ludźmi i stawiali na wzajemne zrozumienie, szacunek. Twierdzą, że nigdy nie mieli „cichych dni”.

Obydwoje pochodzą z Jezior. Znają się już od najmłodszych lat, bo pan Albin przyjaźnił się z braćmi pani Marty. - Chyba mu się spodobałam, bo nawet jak pojechałam do Sułowa uczyć się zawodu krawcowej, czekał na mnie - opowiada mieszkanka Jezior. W związku z tym, że pani Marta pierwsza z sześciorga rodzeństwa zawarła związek małżeński, nie mogła wraz z mężem pozostać w domu rodzinnym, bo po prostu nie było w nim miejsca dla wszystkich. Przez kilka lat dzierżawili gospodarstwo rolne w Paradowie. - Jakiś czas mieszkaliśmy nawet z właścicielką tej posesji, która była dla nas bardzo dobra. Ja też starałam się traktować ją jak najlepiej - zaznacza Marta Duda. - Była bardzo wyrozumiała, więc miło wspominamy tamte czasy - dodaje jej mąż. Jak zaznacza, po 5 latach wrócili do domu rodzinnego pani Marty i mieszkają w nim do dzisiaj. Przez wiele lat prowadzili gospodarstwo rolne, a pan Albin dodatkowo pracował w PGR-ze. Zapewniają, że przez te wszystkie lata nigdy nie mieli „cichych dni”, a jeżeli kłócili się, to o jakieś drobiazgi i zaistniałe nieporozumienia szybko puszczali w niepamięć. - Oni zawsze żyli w zgodzie. Dobrali się - nie jak identyczne połówki, ale jak elementy, które doskonale się uzupełniają. W domu tata zajmował się sprawami technicznymi, a mama bardziej ekonomicznymi. Bardzo ciężko pracowali, więc gdy już mieli czas wolny i mogli spędzić go razem, doceniali to - mówią córki państwa Duda. - Trzeba się po prostu starać, żeby żyć w zgodzie i być dobrym człowiekiem - wyjaśnia jubilatka.

Choć od ślubu minęło 65 lat nadal się kochają, a ich bliscy śmieją się, że teraz zachowują się jak w narzeczeństwie. - Tata choruje i od pięciu lat regularnie jeździ na dializy do stacji w Miliczu. Żeby ciągle go nie transportować, przez kilka dni mieszka u córki w Miliczu, ale zawsze z utęsknieniem wraca do domu - opowiada. - Wszyscy lekarze wiedzą, że do żony musi jechać, bo ona działa na niego jak najlepszy lek. W jej towarzystwie siły odzyskuje.

Przez ten czas, gdy mąż się leczy, pani Marta przebywa w domu sama. Jak mówi, zawsze znajduje sobie jakieś zajęcie, żeby czas szybciej jej mijał. Choć ma już 85 lat, bardzo lubi pracować w przydomowym ogrodzie. Dba o warzywniak i hoduje kury. Czasami ogród tak ją pochłania, że zapomina zjeść śniadanie.

Państwo Duda mają trzy córki, sześcioro wnuków oraz sześcioro prawnuków - najstarsza ma 20 lat, a najmłodszy prawnuk 5 lat. Ostatnio bawili się na weselu najmłodszej wnuczki w Strzelcach Opolskich, gdzie w gronie najbliższych obchodzili też rocznicę ślubu. Gdy wrócili do domu wizytę złożyli im: burmistrz Zbigniew Koszarek i zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego Beata Rzeźnik. - Złożyli nam życzenia, dostaliśmy piękne kwiaty. To bardzo miłe, że o nas pamiętali – zaznacza Marta Duda.

+ 6 głosów: 6 (100%) 0 -
dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
Komentarze (0)

Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

dodaj komentarzbądź pierwszy!